Telewizja TVN od kilku lat wprowadza na polski rynek telewizyjny najlepsze światowe formaty. Zdecydowana większość staje się ogromnym sukcesem i kładzie na łopatki podobne produkcje konkurencji. Zastanówmy się jednak, jak na tle swoich zagranicznych pierwowzorów wyglądają największe produkcje rozrywkowe TVN ostatnich sezonów. Czy rzeczywiście jest się czym zachwycać? Zacznijmy od programu, dzięki któremu od pięciu lat tańczy cała Polska.
Pierwsze gwiazdy wyszły na parkiet ‘Tańca z Gwiazdami’ w marcu 2005 roku. Sam format, pod nazwą ‘Strictly Come Dancing’, powstał zaledwie rok wcześniej i jest dziełem brytyjskiej telewizji publicznej BBC. Tej jesieni możemy więc oglądać dziesiąty sezon polskiego ‘Tańca…’ i siódmy – brytyjskiego. Warto też dodać, że spośród 30 wersji tanecznego show na całym świecie, to polska została przez BBC uznana za najlepszą. Pomimo tego, TVN-owskiemu ‘Tańcowi’ od kilku edycji wyraźnie brakuje życia. Produkcja kolejnych serii wygląda na taśmową. Prowadzący (a właściwie scenarzyści) silą się na luz i dowcip, jednak wszystko wychodzi żenująco do granic możliwości. Co odcinek powtarzają dokładnie te same kwestie w poszczególnych częściach show. Co tydzień słyszę o „złotym medalu” dla pary, która wygrała dany odcinek, o tym, że „wiecie, co macie robić, więc wysyłajcie SMS-y” i pytania o ulubiony taniec zadawane gwiazdom.
W programie brakuje widocznych zmian. Co prawda, od kilku edycji regularnie pojawiają się specjalne występy wokalistów tak polskich, jak i zagranicznych oraz tancerzy. Kilka sezonów temu do zestawu tańców prezentowanych przez uczestników dodane również nowe, m.in. salsę, mambo, czy tango argentyńskie. Ale to wszystko za mało. Warto byłoby wprowadzić, wzorem amerykańskiej wersji programu, tańce drużynowe, w których uczestnicy podzieleni zostają na grupy i jako takie rywalizują ze sobą o punkty sędziów. Innym pomysłem mógłby być taneczny maraton, w którym wszystkie pary jednocześnie wychodzą na parkiet i tańczą bez przygotowanego wcześniej układu, a jury kolejno wskazuje pary które odpadają z maratonu, tym samym przyznając im kolejne miejsca w klasyfikacji.
Warto też spojrzeć na sposób eliminowania kolejnych par z programu. Tu polski ‘Taniec…’ charakteryzuje się niezmiennością zasad od początku swojego istnienia. W każdym odcinku odpada para, która po zsumowaniu ocen jurorów i głosów widzów uplasowała się na ostatnim miejscu stawki. Brytyjczycy od trzech edycji wprowadzili do programu ‘Dance Off’ – dwie ostatnie pary w rankingu ocen sędziów i głosów widzów tańczą ponownie i ostatecznie to jurorzy decydują, która z tych dwóch par żegna się z programem. Amerykańska wersja natomiast, wprowadziła w niektórych odcinkach programu podwójną eliminację. Ostatnia para w rankingu odpada z programu automatycznie, a druga i trzecia od końca walczą o dalszy udział w programie tańcząc ponownie w ‘Dance Off’.
Tutaj warto też zaznaczyć pewną ważną różnicę w podawaniu wyników głosowania widzów zsumowanych z ocenami jury. W polskim ‘Tańcu z Gwiazdami’ pary są informowane o tym, że zostają w programie w kolejności, w jakieś znalazły się w rankingu odcinka. To błąd. W ten sposób wyraźnie sugeruje się, która z gwiazd cieszy się największą popularnością, co podświadomie wpływa na jej ocenę przez widzów. Zarówno Brytyjczycy, jak i amerykanie podają pary, które zostają w programie w kolejności losowej, a ujawniają jedynie dwa ostatnie miejsca w rankingu (trzy ostatnie w przypadku podwójnej eliminacji w amerykańskiej wersji show). Takie rozwiązanie daje wszystkim uczestnikom równe szanse na głosy widzów.
Od dziesięciu edycji ‘Tańca…’ za stołem sędziowskim zasiada dwójka zawodowych sędziów i instruktorów tańca towarzyskiego oraz dwójka… ignorantów. Kiedy przed rozpoczęciem siódmej, trwającej obecnie, serii ‘Strictly Come Dancing’ ogłoszono, że z czwórki profesjonalnych sędziów tańca towarzyskiego i choreografów zasiadających w jury, jedna z jurorek zostanie zastąpiona przez Aleshię Dixon, piosenkarkę i zwyciężczynię jednej z poprzednich sezonów ‘Strictly…’, zawrzało. Podniosły się głosy, także wśród profesjonalnych tancerzy biorących udział w programie, że nie powinno być tak, że oceniać ich będzie osoba, która o tańcu towarzyskim wie mniej niż oni sami, że nie będzie oceniać par merytorycznie. A niech ci tancerze przyjadą do nas! Tutaj od 5 lat tańce są oceniane przez Beatę Tyszkiewicz i Zbigniewa Wodeckiego na podstawie sukienki tancerki, białych zębów tancerza, serialu, w którym gra uczestnik programu, bądź też, o zgrozo, znaku zodiaku uczestnika. Litości! Ponadto elementem wpływającym w niezwykle dużym stopniu na ocenę tańca wystawianą przez tych państwa, jest nota od Iwony Pavlović. Ocena Tyszkiewicz i Wodeckiego jest zawsze(!) o kilka punktów wyższa od oceny Pavlović.
‘Taniec z Gwiazdami’ jest niewątpliwie fenomenem na skalę świata. Mimo, że jego polska wersja może pochwalić się pozytywnymi opiniami twórców formatu, nie brakuje mu wad. Największa z nich to nuda. Nudą zionie niemalże każdy element show TVN-u – prowadzący, sędziowie, formuła. Jeśli stacja chce produkować kolejne sezony (a już wiadomo, że chce co najmniej dwa), powinna się poważnie zastanowić, czy nie warto przygotować czegoś bardziej efektownego niż koszmarnie przewidywalny program, który utrzymuje swoją popularność chyba tylko siłą rozpędu jaką dało mu kilka pierwszych sezonów.

Litości Marian! Mimo to niezła statystyka
Przez: dannz666 w 14 Listopad 2009
o 23:39
Popłakałem się! Szczera prawda, a teraz można sobie na dodatek zrobić maraton i obejrzeć po “Tańcu…” “Grzesznych i bogatych” (opisz ich DonMarjano, bardzo proszę
) niedzielny wieczór to jest czas odmóżdżania!
Chciałem jeszcze dodać, że TVN nie mogło zrobić “dance off” bo by zostali uznani za kopiujących pomysły TVP – w “Gwiazdy chodzą po wodzie” był “skate off”.
Przez: ghouzini w 17 Listopad 2009
o 12:42
ja bym wystąpiła w TzG, ale pod warunkiem, że byłaby to miliardna edycja.
Przez: zeplepleple w 21 Listopad 2009
o 17:15